Promno

j. GóraDziś skierowaliśmy nasze rowerowe kółka do Promna. Jest to najmniejszy rezerwat krajobrazowy w Wielkopolsce.  Samochód zostawiliśmy przy stacji Promno PKP i ruszyliśmy duktem leśnym w prawo (oznaczenie pomarańczowe Pierścienia poznańskiego). W Promienku przecięliśmy asfalt i dalej, najpierw w dół, a następnie wspięliśmy się stromo pod górkę polną drogą. Trud podjazdu się opłacił - widok na jezioro Góra z tej wysokości okazał się urzekający. W najbliższej miejscowości skręciliśmy w lewo na drogę asfaltową, a następnie w prawo, polną drogą skierowaliśmy się do Glinki Szlacheckiej. wyprawa rowerowa - Dukt leśnyŻałowaliśmy, że nie znaleźliśmy się w tej okolicy co najmniej tydzień później, ponieważ ogromne pole dzikich róż jeszcze nie zakwitło. Od mieszkańców dowiedzieliśmy się, że przejazd wśród morza kwitnących kwiatów dostarcza niezapomnianych wrażeń wzrokowych i zapachowych. Niepocieszeni podążyliśmy przez Buszkowiec do Kociołkowej Górki mijając po drodze dwie plantacje wierzby energetycznej. W samej Kociołkowej Górce poczuliśmy się jak na planie filmu "MIŚ", gdy obok sklepu zauważyliśmy taborety przypięte łańcuchami do stołu. Po krótkim popasie wyruszyliśmy, jak nam się wydawało, do Wagowa. Niestety, ominęliśmy słabo oznakowany skręt na szlak R-12 i  nasza wyprawa rowerowa nie dotarła do ciekawych jezior paciorkowych. j. DrążynekTo był wszakże jeden z tych dni, kiedy warto się zgubić, jak oświadczyła zapytana o drogę  sympatyczna rodzina spotkana na szlaku. Podążyliśmy więc  w kierunku Pobiedzisk, po prawej stronie drogi podziwiając urokliwe bagno z oczkiem wodnym i kępą kaczeńców, po lewej zarastające jeziorko Drążynek. Następnie pojechaliśmy ścieżką leśną (niebieskim szlakiem) do jeziorka Brzostek, gdzie spotkaliśmy poszukiwacza skarbów żmudnie krążącego z wykrywaczem metali po niewielkiej plaży. KaczeńcePo ciekawej wymianie zdań zmieniliśmy szlak na zielony, na którym okazało się, że leśnicy zapomnieli ze ścieżki rowerowej uprzątnąć leżących po wycince drzew pniaków  i większych konarów, więc  przez porębę rowery musieliśmy  nieść na plecach. Ten pełen niespodziewanych przeszkód trakt zaprowadził nas do rezerwatu Dębiniec. Chwilę wytchnęliśmy na drewnianych stopniach stanowiących  tarasy widokowe nad jeziorem i ruszyliśmy w drogę, teraz już prosto do Promna PKP szlakiem końskim, gdzie zostawiliśmy nasz samochód.

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy

Dodatkowe informacje