Luboń - Wigry

7 - 8 sierpnia 2015 r. - 30 km

Do WigierW piątek, przez panujący w domu rozgardiasz pakowania, przebija się daleki głos z Litwy. Ucieleśnia nasze marzenia i zawiesza je w powietrzu, którego temperatura sięga 38°C w cieniu. Pakujemy się powoli, ale sprawnie – to już nie pierwsza nasza wyprawa. Okazuje się, że zapomnieliśmy kart ubezpieczenia, więc jeszcze szybka wizyta w NFZ w Poznaniu na Piekarach. Przed wieczorem dopinamy wszystko i z Lubonia o  godz. 22 wyruszamy samochodem w drogę - do Puńska. Po 3 - 4 godzinach jazdy chcemy przespać się na jakimś parkingu przy stacji benzynowej.

W nocy upał tak nie doskwiera i jedzie się nieźle - towarzyszy nam audiobook Grzędowicza. Stajemy około trzeciej nad ranem, próbujemy zasnąć. W samochodzie jest duszno, nawet przy uchylonych oknach. Pogryzieni przez komary budzimy się wielokrotnie, by około szóstej wyruszyć do Suwałk, gdzie czeka nas przymusowy postój. Odkrywamy, że w jednym z rowerów uszkodzone są dwie szprychy. Na szczęście znajdujemy serwis rowerowy z życzliwym pracownikiem. A nas duch turysty gna na krótki spacer po przyjaznych rowerzystom Suwałkach. Na jarmarku raczymy się Wigrymiejscowymi specjałami - serem korycińskim z młodym owsem i pyszną palcówką czosnkową. Podziwiamy rynek, park i odszukujemy drogę do serwisu. Następnie ruszamy do Puńska, gdzie u znajomego zostawiamy pod opieką nasz samochód.

Szybko kulbaczymy sakwami rowery i ruszamy na pierwszy nocleg ku Smolanom i Sejnom. Jedzie się ciężko, wiatr raczej wysusza niż chłodzi. Nie ma czym oddychać. Gdyby nie upał (kolejny dzień utrzymuje się 38 stopni), jechałoby się przyjemnie – odrobinę pofałdowany asfalt o znikomym ruchu wije się wśród pól, na których bociany szukają pożywienia. Chłoniemy harmonię sielskiego krajobrazu i pedałujemy przez Krasnopol w kierunku Wigier. Cztery kilometry przed bazą padamy przed sklepikiem na trawie i łapiemy oddech - upał dziś wykańcza. Po 30 km wigierskie pole kempingowe "U Haliny" kusi ciszą i przyjemną kąpielą w jeziorze.

Legendy i mity zebrane podczas wyprawy rowerowej

 POWSTANIE SUWAŁK

Było to dawno, dawno, może trzysta, może czterysta, a może i więcej lat temu. Przez bagnisty gąszcz Puszczy Sudowskiej przedzierała się garstka nikomu nie znanych ludzi. Dniem polowali na zwierza lub zapuszczali sieci w jeziora i potoki w pogoni za żywnością, nocą na suchym wzniesieniu rozpalali ognisko, sporządzali pieczyste i czekali do rana, drzemiąc i czuwając na przemian. Może jako przestępcy przeciwko litewskiej władzy książęcej nadsłuchiwali przezornie, czy ucho ich nie usłyszy dalekich głosów pogoni? Może skazani na banicję ciągnęli bliżej puszcz mazowieckich, o których tyle słyszeli od Giedyminowych, może Witoldowych rycerzy?

Dajmy wszakże spokój domysłom. Dość, że gromadka znużonych wędrowców, włóczęgów - zwanych po litewsku suwiłkaj - doszła do Czarnej Hańczy, zbadała okolicę i tu postanowiła zatrzymać się na zawsze. Kto wie, może nie milknące echo trojdenowskiego "gana cze "  (litewskiego zawołania Trojdena, który naciskany przez Mazurów, przekroczył rzekę i oznajmił  "dosyć tutaj") przykuło ich do miejsca, którym dobroduszny, a posępny drwal litewski umiał się zachwycić. Z hukiem padły pierwsze pnie drzewa budulcowego. Krzykiem sygnalizującym niebezpieczeństwo odpowiadało ptactwo błotne i lądowe. A ludzie rąbali zapamiętale. Wkrótce pierwsze prymitywne domki na kształt szałasów wynurzyły się jakby spod ziem i nad łagodnym brzegiem Czarnej Hańczy. W ten sposób suwiłkaj dali początek nowej osadzie, która od litewskiego brzmienia włóczęgów otrzymała nazwę Suwałk.

Po kilku wiekach, gdy już na wyspie wigierskiej mocno usadowili się kameduli, gdy zbudowali erem i doszli do wielkiej zamożności, postanowili założyć w swych odległych dobrach miasto. Ich wybór padł na niewielką wieś Suwałki. I tak stosownym dokumentem z 1715 roku, podpisanym przez przeora ojca Ildefonsa, z dotychczasowej wioski uczyniono miasto, nadając mu ziemię przywileje, prawa i obowiązki.

Legenda znaleziona na:  http://folklormojegoregionu.jimdo.com/legendy/klechdy-suwalskie/

 

 

tagi: podróże rowerowe; wyprawa pod namiotem; podróżowanie rowerem; rodzinne podróże, rodzinne podroze; wycieczki rowerowe; wyprawy rowerowe; wyprawy z sakwami; wycieczki z sakwami; rowerem pod namiotem, namiot, sakwiarstwo, wyjazdy, turystyka, zwiedzanie, trasy, szlaki, sakwy, 'z sakwami', Wilno, Kowno, Druskienniki, Niemen, Litwa ,

 

 

 

 

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy

Dodatkowe informacje