Berzupis - Wilno

13 sierpnia 2015 90km

Berzupis - nocelgNamioty składamy w pośpiechu, bo trochę kropi. Deszczyk przechodzi, a my cieszymy się chłodem, dziękujemy za gościnę i wyruszamy w stronę Wilna przez Walkinnikaj. 30 km pokonujemy w bardzo dobrym tempie, od czasu do czasu zatrzymując się na pięknie przygotowanych w Dżukiji parkingach leśnych. Za Walkinnikaj czeka nas 10 km trasą A4. Początkowo mamy nadzieję na ścieżkę rowerową wzdłuż trasy, ale okazuje się, że po 500 m się kończy. Wśród wzmożonego ruchu nie jedzie się dobrze, zwłaszcza, że turystyka rowerowa nie jest tu rozwinięta, sakwiarzy jeszcze nie widzieliśmy. Zdarza się nawet na drodze wariat, który wymusza na nas zjechanie poza jezdnię... Cóż ...

Z ulgą skręcamy na drogę 176 do Baltoji Voke,Droga do Wilna licząc na leśny parking za miejscowością. Nic bardziej mylnego, wyjechaliśmy z Dżukiji i skończyły się wygodne miejsca odpoczynku. Po 10 km zrezygnowani popasamy na przystanku autobusowym.

Chłopcy zapierają się, że dotrzemy jeszcze dziś do Wilna - według mapy do centrum zostało nam jeszcze 18 km, a godzina jeszcze wczesna. Niestety, przy wjeździe do Wilna, zaskakują nas szczątkowe trasy rowerowe i szerokie, ruchliwe arterie samochodowe. Nie sposób przedostać się do centrum nie ciągnąc rowerów przejściami podziemnymi lub nie włączając się we wzmożony ruch miejski. Jesteśmy potwornie zmęczeni wjazdem do Wilna. Po 90 km docieramy do hostelu przy ulicy Polocko 7 i odkrywamy, że istnieje tylko na mapie. Na szczęście jest jeszcze jeden hostel na Zarzeczu przy ulicy Filareti 17, przyjmują tam nas na jedną dobę.

Legendy i mity zebrane podczas wyprawy rowerowej

O założeniu Wilna.

Anioł z UzupiByło to tak...

Giedymin, wielki litewskiego państwa odnowiciel, wybrał się razu pewnego na polowanie, wraz ze swą świtą. W odległości od Trok mil cztery, już po ubiciu leśnej zwierzyny - dzikiego tura - odczuł nagłe, a niezwyciężone zmęczenie. (Wszak tur był szybkonogi). Poddawszy się senności, Giedyminas zaległ był na polanie, w dolinie Świntoroga, czyli u podnóża dzisiejszej Góry Zamkowej. A trzeba by dodać, iż już ku zmierzchowi się miało. Tak Wielki Książę, szumem nurtu sennej Wilenki ukołysany, wił się jak dziecię słodko... Do czasu. Bo oto wilk żelazny, znienacka we śnie się zjawiwszy, przeraźliwie zawył. Niczym sto wilków skowyczących straszliwie, wniebogłosy ujadał! Po nagłym przebudzeniu, Giedymin przywołał pogańskiego kapłana, imieniem Lizdejko, znanego snów tłumacza, który i ten sen niezawodnie miał objaśnić. Objaśnił więc wielce rozumny mędrzec ów, w tych słowach niezawodnie: „Żelazny wilk oznacza potężny zamek, który winien z woli bogów być tu postawion, przeraźliwe zaś wycie, znamionuje sławę tegoż grodu, która rozejdzie się szeroko, po całym świecie"

Legenda znaleziona na:  http://raptularzyk.weebly.com/legendy-litewskie.html 

 

 

tagi:  podróże rowerowe; wyprawa pod namiotem; podróżowanie rowerem; rodzinne podróże, rodzinne podroze; wycieczki rowerowe; wyprawy rowerowe; wyprawy z sakwami; wycieczki z sakwami; rowerem pod namiotem, namiot, sakwiarstwo, wyjazdy, turystyka, zwiedzanie, trasy, szlaki, sakwy, 'z sakwami', Wilno, Kowno, Druskienniki, Niemen, Litwa ,

 

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy

Dodatkowe informacje