Wilno - Semeliskes

16 sierpnia 2015 roku  - 59,3km

MieszkoRano - rozpoczynamy niedzielę od mszy św. w Ostrej Bramie, następnie zakładamy sakwy i  opuszczamy Wilno. Jak to jest w naszym wyprawowym zwyczaju, Waldek traci okulary - na placu przy archikatedrze przejeżdża po nich. Wyjazd (w przeciwieństwie do wjazdu) przebiega sprawnie - prospektem Giedymina, wydzieloną ścieżką rowerową, mijamy gmach sejmu i memoriał ku czci poległych za wolność Litwy.

Dalej przez most Żverynotiltas z początku XX wieku w ulicę Mickiewicza, Neris, Treniotos do parku Vingio z wygodną (1,5 km) ścieżką rowerową. Na rondzie Giraites czeka nas paranoja - opis ścieżki rowerowej w urzędowym informatorze brzmi: ·”ponieważ ruch uliczny jest bardzo natężony, najbezpieczniej będzie zsiąść z roweru i przejściem podziemnym dojść do prospektu Savanoriu", co oznacza zejście schodami z obciążonymi sakwami rowerami. Szlak NapoleonaCiekawą częścią wyprawy okazuje się stara trasa Wilno – Kowno - brukowana dróżka przez las, z którą 200 lat temu nie poradził sobie Napoleon - ugrzązł z armatami, nie mogąc zaciągnąć ich pod górę. Chłopcy dają radę - ale rozumiem, dlaczego Napoleon poniósł tutaj straty, wycofując się z Rosji.

Na trasie do Troków gawędzimy z jedynym jak dotąd sakwiarzem – starszy, uśmiechnięty pan jedzie z Norwegii przez Finlandię do Afryki, ciągnie przyczepkę dla towarzyszącego mu psa. Do Troków dojeżdżamy wygodną ścieżką i grzęźniemy w tłumie ludzi pod zminiaturyzowanym Malborkiem. Nasz zachwyt budzi położenie zamku. Zwiedzając zamek stwierdzamy, że Litwini pomyśleli w swoich zabytkach o bardzo ważnej rzeczy. W każdej sali zamku możemy skorzystać z zalaminowanych kart z najważniejszymi informacjami w różnych językach.

TrokiPedałujemy dalej przez Auksztotę w kierunku Semeliskes. Dusza mi śpiewa na tych pagórkach przetykanych, jak koralikami, jeziorami połyskującymi pośród lasów. Za Padvarionys miało być pole namiotowe, ale zostało zamknięte i po 60 km docieramy do Semeliskes w poszukiwaniu noclegu. Na skraju miejscowości podziwiamy opuszczoną cerkiew. Szczęście nam dopisuje, Państwo Sylwia i Antoni Bielscy goszczą nas w prywatnym domu kultury prowadzonym przez nich od 14 lat. Mamy do wyłącznej dyspozycji całą salę widowiskową ze sceną. Gospodarze właśnie zakończyli tygodniowe obchody ku czci świętego Rocha, które organizują dla okolicy. Pan Antoni częstuje nas pyszną zupą rybną - uchą. Wyjeżdżaliśmy z Polski w poszukiwaniu magicznych miejsc, a znaleźliśmy magię w ludziach, niezwykle życzliwych i otwartych.

Legendy i mity zebrane podczas wyprawy rowerowej

 Skarb zaklęty w zamku Trockim

 Przed wielu laty żył w Trokach słynny złodziej nazwiskiem Czerepowicz. Był on istna plagą spokojnych mieszczan i okolicznych gospodarzy, bowiem tak się zręcznie zawsze urządzał, że nigdy na gorącym uczynku złapać się nie dał. A chociaż czasem na zasadzie jawnych poszlak przyzywano go do sądu, to zawsze umiał sianem się wykręcić i uniknąć zasłużonej kary.
Zniecierpliwieni tem niepowodzeniem troczanie, gdy nie mogli jawnie za swoje krzywdy sprawiedliwości otrzymać, postanowili sami złemu zaradzić. Pewnej przeto nocy, zebrawszy się dużą gromadą otoczyli dom Czerepowicza, pochwycili go z łóżka i związanego jak barana zawieźli do zamku na wyspie .Tam go rzucili do lochu, którego tajemnicze czeluście czarnym otworem widniały jeszcze wówczas wśród ruin zamku Kiejstuta. Gdy to spełnili, zarzucili otwór kamieniami i gruzami, zacierając tym samym wszelki ślad swojej zbrodni.
Lecz nad Czerpowiczem czuwała widocznie Opatrzność i ustrzegła go od złamania karku, a następnie i od śmierci głodowej w owym strasznym grobie, dając tym sposobem czas do powstania z grzechów.,Pusta cerkiew w Semeliskes
Gdy przyszedł do przytomności po doznanym wrażeniu i okropnym upadku, po jakim dziw, że mu kości pozostały całe, bo od otworu do dna lochu była znaczna wysokość – Czerepowicz wstał, a uwolniwszy się jakoś z pęt, choć nic nie widział w ciemnościach, i nie wiedział, gdzie się obrócić, począł z wolna posuwać się , macając rękami ściany. Jak długo tak szedł – sam nie wiedział. Dość, że po nijakim czasie ujrzał w oddali mdłe światełko. Ucieszony tym zjawiskiem, sądząc, że mu Ono wyjście z lochu wskazuje, podchodzi bliżej. Wtem staje zdrętwiały, bo widok, jaki się jego oczom przedstawił, mógłby najodważniejszego przyprawić o dreszcze. Oto widzi osobę całą w bieli, klęczącą z książką w ręku, przy dużej sztabami okutej skrzyni, na której przykuty na łańcuchu pies- olbrzym leży i w łapach świecę trzyma. Czerepowicz przejęty trwogą, chce się cofnąć niepostrzeżenie, lecz pies go zoczył i ujadając wściekle, zaczął się rwać ku niemu. A tu i osoba owa powstaje. Skinieniem dłoni uspokaja psa i głosem grobowym zapytuje Czerepowicza:
<Skądś i po coś tu przyszedł?> Na wpół umarły ze strachu, drżąc i szczękając zębami, opowiada Czerepowicz wszystko, co się z nim stało i za co został ukaranym. <Masz szczęście, żeś mi prawdę szczerą wyznał?- rzecze widmo- za to dam ci nagrodę. Oto w tej skrzyni są skarby nieprzebrane: bierz, ile tylko zdołasz unieść>- <Kiedy nie mam do czego wziąć> ośmielił się przebąknąć Czerepowicz.  <Zdejm choć spodnie, zawiąż je, i bierz kiedy ci daję>. To mówiąc, usuwa psa i podejmuje wieko. Na chwilę Czerepowicz aż żachnął się ujrzawszy taką moc złota. Zrobił przeto tak, jak mu widmo radziło, a gdy nasypał ile tylko unieść zdołał, widmo rzekło doń. Idź i nie kradnij więcej!> Następnie kazało psu wyprowadzić go z lochu. Po długim krążeniu doszli do olbrzymiego kamienia, który pod uderzeniem łapy psa usunął się i przepuścił Czerepowicza na świat boży. Gdy wyszedł z lochu, głaz zapadł na powrót, a on się znalazł naprzeciw klasztoru bernardynów (dziś więzienie) w odległości 1,5 kilometra od wyspy. Podziękowawszy więc Bogu za cudowne ocalenie, wrócił do domu. Część otrzymanego skarbu oddał na kościół, za resztę zaś pobudował domy i stał się zamożnym i uczciwym człowiekiem.
Legenda znaleziona na:  http://raptularzyk.weebly.com/legendy-litewskie.html

 

 

 

tagi: podróże rowerowe; wyprawa pod namiotem; podróżowanie rowerem; rodzinne podróże, rodzinne podroze; wycieczki rowerowe; wyprawy rowerowe; wyprawy z sakwami; wycieczki z sakwami; rowerem pod namiotem, namiot, sakwiarstwo, wyjazdy, turystyka, zwiedzanie, trasy, szlaki, sakwy, 'z sakwami', Wilno, Kowno, Druskienniki, Niemen, Litwa ,

 

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy

Dodatkowe informacje