Purvininkai - Kowno

18 sierpnia (wtorek) 27 km

Wyprawa rowerowa LitwaRano wyruszamy w kierunku Kowna nielubianą przez nas 130, która do południa jest tak samo ruchliwa jak wieczorem. Na szczęście w Garliavie możemy odetchnąć - jest trasa dla rowerów. Potem do Kowna, wzorując się na mieszkańcach, wjeżdżamy po chodnikach mając na licznikach 27 km. Na starym mieście, po przekroczeniu mostu na Niemnie szybko znajdujemy punkt informacyjny i otrzymujemy mapę ze ścieżkami rowerowymi - trochę ich jest. Odnajdujemy "R-hostel" otrzymujemy klucze do kwater, rozlokowujemy się w 2 pokojach (niestety za 23 € każdy) i ruszamy zwiedzać. koncert PrzemkaBardzo nam się podoba kościół św. Michała Archanioła z niezwykłą drogą krzyżową. Poszukując legend trafiamy do Muzeum Diabłów i błądzimy wśród eksponatów z całego świata. A potem słuchamy Przemkowego koncertu na stojącym pod uliczną wiatą pianinie. Po pozostałościach zamku oglądamy jeszcze najstarszy w kraju gotycki kościół św. Jerzego, Dom Perkuna, Ratusz, i bazylikę archikatedralną Świętych Apostołów Piotra i Pawła z niezwykłym ołtarzem głównym z Maryją wtuloną w krzyż. Wielkie wrażenie robi też na nas obraz Matki Bolesnej.

Kiedy wieczorem siadamy nad mapą, by zaplanować jutrzejszą trasę dopada nas strach - nie wiemy, czy się zmieścimy w czasie. Gorączkowo szukamy skrótów. Kiedy jednak siadam do pisania relacji, okazuje się, że zgubiliśmy dzień – zatraciliśmy się w magicznej peregrynacji. Mamy wtorek, a nie środę i zdążymy do samochodu przed końcem urlopu.

Robimy ciekawe spostrzeżenie co do jedzenia - Litwini do bardzo wielu rzeczy dodają kminku. Jest w chlebie, w pasztetach , na wędlinach .....

Legendy i mity zebrane podczas wyprawy rowerowej

Uśpieni w  kowieńskim zamku

Mim MieszkoKażde zwaliska na Litwie, chrzczone zwykle przez lud nazwą <Zamku Królowej Bony>, mają swoje legendy, opiewające o skarbach strzeżonych przez zaklęte księżniczki, lub w ogóle zostawiających pod władzą czarów, które dają się przemóc jedynie przy zachowaniu pewnych warunków, trudnych do spełnienia, lecz za to otwierających przed śmiałkiem takie cuda, jakich oko nie widziało, ani ucho nie słyszało.

Jedną z takich legend przytaczam poniżej. Ciekawą jest ona z tego względu, że w niej, podobnie jak w legendzie karpackiej, znajdujemy rycerzy uśpionych mocą zaklęcia, oczekujących tylko hasła, ażeby powstać i iść na ratunek ojczyźnie.
Przy ujściu Wilji do Niemna w Kownie istnieją dotychczas szczątki murów starego zamczyska, w którym –według legendy – niegdyś mieszkała Bona, otoczona licznym dworem i hufcami wyborowego wojska. Chociaż było to tak dawno, że ojcowie i dziadowie najstarszych ludzi nie pamiętali owych świetnych czasów, to jednak pewnem jest, że królowa Bona, nie umarła dotychczas, lecz w lochach zamku, które się ciągną pod ziemią aż gdzieś precz ku Wilnu, śpi pod czarem zaklęcia snem nieprzespanem, śród swoich bogactw, sług i rycerzy. Czeka on a stosownej chwili, ażeby wyjść z podziemi i na czele wojsk swoich pokonać n nieprzyjaciół i odbudować Polskę. Chwila taka nawet co siedem lat się trafia, i wówczas królowa Bona ukazuje się we śnie komukolwiek z mieszkańców Kowna, wskazując co ma czynić, ażeby zdjąć moc zaklęcia. Stosując się do tych wskazówek, przede wszystkim należy oczyścić duszę swoją z grzechów, przez spowiedź i odpowiednia pokutę. Następnie, w pewnej porze nocy trzeba pójść do zamku i tam w tym a tym miejscu kopać tak głęboko, aż się ukażą węgle. Pod nimi, głębiej, będą drzwi żelazne, a jeszcze głębiej miedziane, które gdy się otworzą, wejdziesz do olbrzymiej Sali, gdzie na wspaniałym tronie ze złota i drogich kamieni siedzi Rynek w KownieBona w otoczeniu uśpionych dworzan i rycerzy, przy niej stoi olbrzymi kufer napełniony nieprzeliczonym bogactwem, a na nim leży lew. Nie trzeba się jednak bać tego lwa, lecz śmiało iść do kufra, który się sam otworzy i możesz wówczas brać wszystkiego dobra ile dusza zapragnie. Jednocześnie obudzą się wszyscy i pójdą spełnić wielkie dzieło.

Jak widzimy, warunki nie są zbyt trudne i trzeba tylko trochę śmiałości ażeby je z powodzeniem wypełnić. Ale najgorsza bieda że wmieszała się w tę sprawę policja która wie o wszystkim, bacznie śledzi ażeby nikt nie kopał w zamku. Pomimo to, jednemu udało się raz podejść czujność policji: kopał i dokopał się już do węgli, a nawet do drzwi żelaznych. Lecz robota jednego nie sporna, przytem noc letnia za krotka, więc przy świetle dziennym spostrzeżono przekop, i całe przedsięwzięcie skończyło się pociągnięciem śmiałka do odpowiedzialności sądowej. Potem śniła się Bona jeszcze nie jednemu, ale obawiano się wejść w kolizję z władzą.

Bona więc dotychczas na próżno oczekuje uwolnienia od zaklęcia. (dawna pisownia)

Legenda znaleziona na:  http://raptularzyk.weebly.com/legendy-litewskie.html

 

 

tagi: podróże rowerowe; wyprawa pod namiotem; podróżowanie rowerem; rodzinne podróże, rodzinne podroze; wycieczki rowerowe; wyprawy rowerowe; wyprawy z sakwami; wycieczki z sakwami; rowerem pod namiotem, namiot, sakwiarstwo, wyjazdy, turystyka, zwiedzanie, trasy, szlaki, sakwy, 'z sakwami', Wilno, Kowno, Druskienniki, Niemen, Litwa ,

 

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy

Dodatkowe informacje