Silines - Giedriai

20 sierpnia (czwartek) 83 km

Stołówka wodnego ptactwaRano, po sprawnym spakowaniu sakw żegnamy się z właścicielem uroczego pola namiotowego i wyruszamy w dalszą drogę. Na początku drogi w Skirsnemune skręcamy na siedmiokilometrową baśniową ścieżkę rowerową brzegiem Niemna. Gdzieniegdzie widać stołówki wodnego ptactwa - kolonie wysuszonych małży (spowodowany suszą i niskim stanem Niemna).

Po rytualnym wypiciu jogurtu przekraczamy most w Jurbarkas i przez Kiduliai ruchliwą trasą 137 jedziemy do Sakiai. W miejscowości urzeka nas fontanna zbudowana w formie karylionu. Ruszamy w dalszą drogę, mija nas sporo tirów, dlatego z ulgą zjeżdżamy na 138 do Kudirkas Naumiestis leżącej przy granicy z Rosją. NiemenWidzimy tu niepokój straży granicznej - przy wjeździe do miejscowości i wyjeździe z niej stoją patrole kontrolujące samochody. W Kudirkas nasz wzrok przyciąga przydomowy ogródek, nad którym dominuje 21 ogromnych rzeźb koni, jeleni i popiersi stworzonych przez Franciszka Sederevičiusa. Na trasie z ciekawością obserwujemy autobusy liniowe, które mają z tyłu, na zewnątrz zamontowane pionowo mocowania do rowerów - szkoda, że tego pomysłu nie chcą podchwycić nasi przewoźnicy.

Ponieważ na osiemdziesięciotrzykilometrowej trasie nie znajdujemy żadnego pola namiotowego ani agroturystyki, na przedmieściach Giedriai zatrzymujemy się i nocujemy u sympatycznej Litwinki (znowu polskiego pochodzenia) w pokoju przy zabudowaniach gospodarczych. Pani chętnie dzieli się przepisem na domowy kwas chlebowy, który Mieszko po przyjeździe do domu na pewno wypróbuje.

Legendy i mity zebrane podczas wyprawy rowerowej

Koń upiór 

KarylionU pewnego gospodarza zdechł koń. Zdjął z niego skórę, a że to było koło Gromnic, kiedy to wilki stadami chodzą, wyciągnął go na przynętę za stodołę, a sam w nocy siadł ze strzelbą, pod ścianą i czeka. Ponieważ księżyc dość jasno przyświecał, po nijakim czasie, może koło północy, ujrzał ów gospodarz, że coś około trupa końskiego się porusza. Sądząc, że to wilki
Podeszły, przypatruje się uważniej i widzi że to ów koń podnosi głowę, dźwiga się zwolna, Sun ie po ziemi, powstaje i kłapiąc zębami zmierza wprost w tym kierunku, gdzie on był ukryty. Zrazu zdumiał się nie wierząc swoim oczom, lecz widząc, że koń widocznie ma złe względem niego zamiary, zaczął umykać co sił ku domowi. Koń za nim, kłapiąc ustawicznie zębami. Gospodarz wpadł do sieni, i po drabinie na strych, Wyprawa rowerowa Litwawciągając drabinę za sobą. Koń za nim: stanął pod ścianą i kłapie zębami i parska, ale wdrapać się na strych nie może. Dopiero gospodarzowi duch odszedł. Przypomniał sobie modlitwy, więc zaczął je co rychlej odmawiać, żegnając raz po razu konia. Wtem i kur zapiał. Nim głos przebrzmiał, koń ryknął strasznym głosem < Szczęście twoje> i padł martwy. Koń już drugi raz nie powstał, ale gospodarz ze strachu długo potem chorował.
(dawna pisownia)

Legenda znaleziona na:  http://raptularzyk.weebly.com/legendy-litewskie.html

 

 

 

tagi: podróże rowerowe; wyprawa pod namiotem; podróżowanie rowerem; rodzinne podróże, rodzinne podroze; wycieczki rowerowe; wyprawy rowerowe; wyprawy z sakwami; wycieczki z sakwami; rowerem pod namiotem, namiot, sakwiarstwo, wyjazdy, turystyka, zwiedzanie, trasy, szlaki, sakwy, 'z sakwami', Wilno, Kowno, Druskienniki, Niemen, Litwa ,

 

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy

Dodatkowe informacje